Co to jest liofilizacja?

Pozwól, że przybliżymy Ci trochę pojęcie liofilizacji. Często z nieufnością podchodzimy do obco brzmiących nazw. Nierzadko bardzo słusznie. Czasem jednak pod dziwną nazwą kryje się coś naprawdę fajnego.

Pamiętasz z lekcji fizyki w podstawówce, jak na przykładzie wody omawialiście zagadnienie przemian fazy stałej w ciekłą, ciekłej w gazową i tej najdziwniejszej – stałej bezpośrednio w gazową? Ta ostatnia przemiana to sublimacja. Przyznam szczerze, że zawsze miałam z tym zjawiskiem problem, nie potrafiłam go sobie wyobrazić, ani przypasować do czegokolwiek co już znałam. Okazuje się, że właśnie liofilizacja jest doskonałym przykład zjawiska sublimacji. Woda zostaje odparowana przy zastosowaniu niskiego ciśnienia z wcześniej zamrożonego produktu. Mówiąc prościej – kryształki lodu odparowują, a żywność jest doskonale wysuszona.

Tak naprawdę liofilizację odkryli Indianie Quechua kilkaset lat temu. Zauważyli oni, że jedzenie pozostawione w specyficznych warunkach – niskie ciśnienie i niska temperatura – zamarza i jednocześnie traci wodę, która zostaje odparowana. Taką żywność nazwano: chuño.

Obecnie, liofilizacja przeprowadza się na skalę przemysłową i jest uznawana za jedną z najlepszych metod utrwalania żywności. Standardowe suszenie przeprowadzane przy użyciu wysokiej temperatury, niszczy znaczną część wartości odżywczej produktu. Natomiast liofilizacja pozwala na zachowanie smaku, zapachu i barwy, a co najważniejsze ok. 95% wartości odżywczych świeżego surowca!

Kontrowersyjny dodatek

Jest jeszcze jedna rzecz, którą warto wiedzieć. W procesie konwencjonalnego suszenia bardzo często wykorzystuje się nośnik – maltodekstrynę. Niby nic takiego. Bardzo popularny dodatek do żywności, który jest wynikiem rozkładu skrobi. Najczęściej skrobia ta pochodzi z kukurydzy, najczęściej oczywiście GMO.

Maltodekstryna, mimo, że jest wielocukrem, nie ma słodkiego smaku, jednak jest bardzo kaloryczna i ma wysoki indeks glikemiczny. Czasem jest to bardzo pożądane, np. po treningu może stanowić źródło łatwo przyswajalnych węglowodanów i dlatego często wykorzystuje się ją w potreningowych mieszankach. Jednak już w przypadku osób odchudzających się lub zmagających się z cukrzycą, może stanowić poważny problem.
Bardzo często ze względów technologicznych maltodekstryna musi stanowić ok. 50-60% masy produktu! Czyli kupujesz suszony produkt, a tak naprawdę “zawartość owoców w owocach” jest na poziomie 40-50%!.
Warto być tego świadomym.

My jesteśmy i wiedząc o tym wszystkim, świadomie zdecydowaliśmy się na wykorzystywanie w naszych produktach liofilizowanych surowców. Teoretycznie produkty te są droższe. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że płacimy za czysty produkt, a nie zmieszany ze skrobią, za produkt, który zachowuje naprawdę dużo wartości odżywczych, to po raz kolejny okazuje się, że naprawdę warto w swoich wyborach kierować się przede wszystkim kryterium jakości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

FACEBOOK
FACEBOOK
YouTube
Instagram